Kalifornijskie wspomnienia


Kalifornijskie wspomnienia: Część I

 

Tekst do Wieczoru Wrocławia. Marzec 2003.

 

Na trasach koncertowych w USA i w Kanadzie byłem w sumie kilkanaście razy. Większość tych tournee przebiegało jednak we wschodnich stanach USA i Kanady. Były to fantastyczne i niezapomniane wycieczki koncertowo - turystyczne, odbywane VAN-em (tak nazywa się amerykański mikrobus o ładowności kilkunastu osób). Pamiętam trzy takie wyprawy w arcymiłym towarzystwie przesympatycznej „Eleni" ze swoimi akompaniatorami : Grekiem, szwagrem Kostasem, mistrzem gry na greckiej gitarze zwanej buzuki i z gitarzystą Alkiem Biłousem. Była też trasa z Markiem Grechutą i opiekującą się nim żoną. Była wreszcie trasa trzecia z „Czerwonymi Gitarami" i ich liderem, super koleżeńskim i chętnym do wszelkiej współpracy Sewerynem Krajewskim. Trasa ta przebiegała z Toronto - stolicy polskiej emigracji w Kanadzie. Cała trasa była wielkim turystyczno-koncertowym cudem. Pozwoliła nam też przeżyć niesamowite wydarzenie jakim była powódź w Górach Skalistych, która opóźniła naszą trasę o całą dobę. Publiczność, która przyszła w Vancouver na koncert, przeczekała jednak spokojnie 12-godzinne opóźnienie.

 

Wrażenia z Kalifornii przechodzą wszelkie oczekiwania. Zwłaszcza pobyt w Los Angeles był przebogaty w doznania różnego formatu i kalibru. Na czas trwania tournee w rejonie Los Angeles zamieszkaliśmy w hotelu „Kartoon" nad brzegiem oceanu w Santa Monica. Z tego wygodnego hotelu, w którym przez przypadek mieszkał równolegle z nami saksofonista Zbyszek Namysłowski, robiliśmy wypady turystyczno-krajoznawcze, zdając się na przewodnictwo Zakrety lub któregoś z polskich studentów UCLA (University of City Los Angeles). Tak zwiedziliśmy przeznaczone do ruchu wycieczkowego Filmowe Studio „Universal". Było to ogromne przeżycie, ze względu na olbrzymią ilość filmowych rekwizytów, zgromadzonych tu już po nakręceniu filmu. Widziałem tam sztuczne rekiny , które grały w dreszczowcu „Szczęki". Przejechałem razem z Mojżeszem i z jego Żydami przez „Morze Czerwone". Widziałem monstrualną sylwetę King Kongs. Oglądałem na dnie morza przeróżne małże, ślimaki, kraby i ryby. Najeździłem się kolejkami mknącymi po szalonych torowiskach, zrobiłem sobie mnóstwo zdjęć z Myszką Mickey i innymi bohaterami z przeróżnych znanych i nieznanych zupełnie bajek. Cały dzień trwało zwiedzanie studia filmowego „Universal" Część planów filmowych zwiedzaliśmy piechotą na własnych nogach - część przejeżdżaliśmy wygodnie na wózkach. Opuszczając teren studia "Universal" siedzieliśmy na wózkach. W plątaninie luster każdy wyjeżdżający z planu filmu horror widział siedzącego obok siebie na wózku potwora.

W „Los Angeles" rozegrała się dalsza część światowego serialu „Uczniowie profesora Kocia„ (Jurka Skoczylasa). Kocio był bardzo lubianym przez uczniów wychowawcą klasy technikum samochodowego we Wrocławiu. Poważna część uczniów profesora Skoczylasa wybrała po skończeniu technikum przyszłość emigracyjną. Jeżdżąc na koncerty do „Polonii", na całym świecie spotykaliśmy uczniów profesora Skoczylasa.